Wydanie numer 10 z dnia 10 marca 2010 Rozmowa z Wojciechem Hrehorowiczem, świebodzińskim pisarzem, autorem opublikowanej przez Instytut Wydawniczy PAX powieści "Wyznania zabójcy Ojca Świętego" Pisarstwo jako stan duszy
Autor o sobie: Urodziłem się dawno temu w Szczecinku, ukończyłem WAM w Łodzi, od 1987 roku mieszkam w Świebodzinie, gdzie przez 15 lat zajmowałem się kobietami, oczywiście wyłącznie zawodowo.
Stan rodzinny: żona Mirosława - polonistka, córka Maja - doktor nauk humanistycznych, pracownik naukowy, syn Sebastian - omc inżynier budownictwa, kot Bonifacy - leser bez żadnych ambicji.
Pasje: książki, muzyka i zbieranie grzybów. Znaki szczególne - walę prawdę prosto z mostu i nie oglądam telewizji.
- Mając pięć lat zaczął Pan czytać książki, ta pasja trwa do dziś. Ile tytułów liczy Pana księgozbiór?
- Nigdy nie lubiłem korzystać z biblioteki. Książka to dla mnie nie tylko jej zawartość, czyli treść, ale również "piękny przedmiot pożądania". Jedni pragną mieć piękne ubrania, biżuterię, różne gadżety, ja zawsze chciałem mieć jak najwięcej książek. Moich własnych, do których w każdej chwili mogę wrócić. Mój księgozbiór liczy obecnie ok. 3000 tomów, co stanowi równowartość dobrej klasy auta.
- Kiedy zrodziła się potrzeba napisania czegoś samemu?
- W młodości pisałem wiersze, jak większość młodych ludzi. Niestety, były marne. Poetą trzeba się urodzić. Z prozą jest chyba inaczej. Interesująco ujął to Paul Auster w "Szaleństwach Brooklynu". Uważa on, że "pisanie jest chorobą, czymś, co można nazwać infekcją lub grypą duszy, i co w związku z tym może dotknąć każdego z nas w każdej chwili". Ja zachorowałem przed siedmioma laty, po przejściu na rentę. Rzecz jasna - o czym Auster nie wspomina w swojej teorii - jest mnóstwo ludzi odpornych na tę chorobę, są też tacy, którzy mają do niej szczególne predyspozycje. Jednak ja osobiście lubię myśleć, że po przeczytaniu kilku tysięcy książek przekroczyłem w końcu jakiś "punkt krytyczny", i coś we mnie - nie wiem: umysł? serce? dusza? - uznało, że najwyższy czas, aby moja głowa zaczęła wreszcie "produkować" książki, a nie ograniczać się wyłącznie do ich "konsumpcji". Posłuchałem i zacząłem pisać.
- Debiutantowi literackiemu trudno znaleźć wydawcę. Jak to było w Pana przypadku?
- Faktycznie, z perspektywy tych kilku lat, kiedy to odpowiedzi z każdego wydawnictwa zaczynały i kończyły się jednakowo, różniąc się jedynie środkiem: "Dziękujemy za nadesłaną propozycję wydawniczą, ble, ble, ble, niestety, nie zdecydowaliśmy się uwzględnić jej w naszych planach", mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że w Polsce debiutant ma przerąbane. Wydawcy, podzielając opinię inżyniera Mamonia z "Rejsu", że podobają nam się tylko te piosenki, które znamy, wychodzą z założenia, że na druk zasługują jedynie dzieła znanych pisarzy. Oczywiście od czasu do czasu któremuś debiutantowi się poszczęści, czego ja sam jestem najlepszym przykładem, niemniej aby to osiągnąć, trzeba - proszę mi wierzyć - wykazać się anielską cierpliwością, oślim uporem i hartem ducha na miarę Trójkolorowej Justyny. Obawiam się jednak, że w ostatecznym rozrachunku o sukcesie zbyt często decyduje nie talent, lecz czysty przypadek.
- Książka właśnie ukazała się w księgarniach. Co Pan teraz czuje?
- Hm, gdybym chciał odpowiedzieć na to pytanie jako pisarz, zabrakłoby miejsca w Pani gazecie. Ba! mogłaby powstać z tego całkiem spora książka. Jako zwykły człowiek powiem tylko jedno zdanie: satysfakcji doświadczanej przez twórcę, którego powieść trafi do rąk tysięcy czytelników, nie da się z niczym porównać. Przynajmniej ja tego nie potrafię.
- Czym jest ta książka dla Pana?
- Czym jest dla mnie? Może to zabrzmi banalnie, ale jest najcenniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek stworzyłem. Najcenniejszą, bo od początku do końca stworzoną przeze mnie, bez czyjegokolwiek udziału i pomocy. Na dobrą sprawę jedyną taką, bo nawet moje wspaniałe dzieciaki spłodziłem z wydatną pomocą żony. Poświęciłem tej książce mnóstwo czasu i wysiłku, pisałem ją dokonując bolesnej wiwisekcji własnej duszy, wywalając bebechy, zgrzytając zębami i zatruwając się hektolitrami czarnej kawy. Nie posiadam nic równie mojego, jak ta powieść.
- Co chciał Pan przekazać czytelnikowi?
- Chociaż moją książkę poświęciłem pamięci Jana Pawła II, nie opowiada ona jednak o papieżu, przynajmniej bezpośrednio. Nie jest sztuką napisać książkę o postaci takiego formatu, opisując jego życie i jego dzieło, dokumentując pielgrzymki, cytując słowa i podziwiając charyzmę i świętość. Takich książek jest mnóstwo. Ja chciałem czytelnikowi unaocznić wielkość Jana Pawła II przez pryzmat innego człowieka, zwykłego zjadacza chleba, jednego z milionów. Przez pryzmat jego odczuć towarzyszących chorobie i śmierci papieża, których konsekwencją jest całkowita przemiana duchowa. Kontrapunktem do tej metamorfozy ducha, do jego odnowy, jest umieranie, czyli powolna dezintegracja ciała bohatera, będąca konsekwencją śmiertelnego schorzenia. Za wszelką cenę pragnąłem uniknąć czołobitności i kadzenia, bigoterii i nachalnej moralistyki. Nie chciałem stworzyć kolejnego panegiryku, lecz napisać ciekawą powieść, która nie tylko nikogo nie zanudzi, lecz okaże się pasjonującą lekturą. Czy udało mi się? Czytelnicy osądzą sami.
- Czy książka ma wątki autobiograficzne?
- Ta akurat nie. To całkowita fikcja, przynajmniej w warstwie fabularnej. Jakiekolwiek podobieństwa są przypadkowe, itd., itp. Natomiast całkowicie utożsamiam się z połową poglądów wyznawanych przez bohatera, a od drugiej połowy zdecydowanie się odżegnuję. Proszę mnie jednak nie pytać o szczegóły, bo ich nie zdradzę. Wnikliwy czytelnik z pewnością się domyśli.
- Powieść trafiła do czytelników prawie dokładnie w piątą rocznicę śmierci papieża Jan Pawła II i w czas wyjścia na wolność jego niedoszłego zabójcy, Ali Agcy. Czy to Pana zdaniem jakiś znak?
- Ponieważ nie jestem nawiedzonym wizjonerem, odpowiem krótko: nie. To żaden znak. Po części przypadek, po części świadoma polityka Wydawnictwa IW PAX.
- To nie jedyna powieść napisana przez Pana. Czy to, że trafiła na rynek księgarski przekona inne wydawnictwa?
- Bardzo bym chciał, czas pokaże. Mogę jednak obiecać czytelnikom, że moja współpraca z IW PAX-em będzie kontynuowana. W jakim stopniu - to już zależy wyłącznie od czytelników. Konkretnie od przychylności, z jaką przyjmą "Wyznania...".
Rozmawiała:
Renata Zdanowicz
607 316 678
Fragment powieści:
Wierzę Bogu, ale nie wierzę ludziom. Patrzę w ich oczy - i widzę zakłamanie. Słucham ich głosów - i słyszę fałsz i obłudę. Docierają do mnie ich pełne smutku i zatroskania wypowiedzi, ale jestem przekonany, że są nieszczere. Nigdy nie uwierzę, że miliony tak pod każdym względem różniących się ludzi mogą czuć i przeżywać to samo i w taki sam sposób. To jest po prostu niemożliwe. Wszystko, co obserwuję w telewizji, wszystko, co dzieje się po śmierci papieża, spowodowane zostało czymś w rodzaju zbiorowej autohipnozy. Tych ludzi nie łączy bynajmniej wspólne przeżywanie odejścia Ojca Świętego, nie łączy ich wspólna refleksja i wspólna modlitwa, nie łączy ich ani smutek z powodu śmierci wielkiego człowieka, ani też radość, że jest on teraz w niebie u boku Chrystusa, wolny od trosk i cierpienia. Jedyne, co naprawdę ich łączy, to chęć zamanifestowania takiej postawy, która wydaje im się w tych okolicznościach właściwa. To nic innego jak owczy pęd, czyli postępowanie w myśl zasady: "tak wypada, tak trzeba, tak przystoi, wszyscy tak robią, więc i ja muszę, bo inaczej co sobie o mnie pomyślą".
Gdyby ich uczucia były autentyczne, musiałyby ich zmienić. Podobnie jak zmieniły mnie. Nie sposób pozostać tym samym człowiekiem, doświadczywszy tak niesłychanie intensywnych uczuć. Takie emocje, jeżeli są prawdziwe, muszą odmienić każdego, jak uczyniły to ze mną. Bo teraz już nie mam najmniejszych wątpliwości, że to właśnie choroba i śmierć Ojca Świętego natchnęły mnie wiarą i nadzieją. Wiarą w Boga i nadzieją, że całe moje życie na tym świecie było jedynie początkiem życia wiecznego. Jeżeli on w to wierzył, on, który był tak mądry, tak dobry i tak wielki, to jakim sposobem ja mógłbym nie uwierzyć? Musiałbym być ślepy i głuchy.
Lecz ten olbrzymi tłum nie zmieni się ani na jotę! Gdy opadną emocje, gdy wypalą się świeczki i znicze, gdy telewizja i prasa powrócą do relacjonowania innych wydarzeń, do prześcigania się w serwowaniu swoim odbiorcom najkrwawszych i najbardziej bulwersujących wiadomości, oraz najgłupszych, najbardziej ociekających seksem reklam, gdy ucichnie już cały ten zgiełk przed-, około- i popogrzebowy, gdy pielgrzymi wrócą do domów, kibice na stadiony, politycy do cyrku, a wszyscy do prawdziwej rzeczywistości, wówczas wyjdzie na jaw, że w gruncie rzeczy nic się nie zmieniło. Ludzie wejrzą w swe serca, dusze i umysły i stwierdzą, że panuje w nich taki sam mrok, jak przed tygodniem, miesiącem i rokiem. A najgorsze, że wcale ich to nie przerazi i nie zaskoczy, gdyż na dobrą sprawę nikt spośród tych milionów bynajmniej nie spodziewał się przemiany. Będą dumni, że tak mocno, tak żarliwie przeżyli śmierć wspaniałego człowieka, że poświęcili tyle czasu na wspominanie jego dokonań, na zadumę nad ważkimi sprawami, którym na co dzień nie mogą poświęcić zbyt wiele czasu, bo przecież czas to pieniądz i nie należy go marnować. Będą się prześcigać w licytacji, kto z nich bardziej wielbił świętego męża i który z nich dobitniej owo uwielbienie okazywał. Będą na wyprzódki kupować książki papieża i o papieżu, płyty z nagraniami jego głosu, i będą ustawiać je w swoich domach na honorowym miejscu, aby każdemu odwiedzającemu ich gościowi rzucały się w oczy. Będą się obżerać papieskimi kremówkami produkowanymi taśmowo w setkach cukierni w całej Polsce, będą mu stawiać pomniki i nadawać tysiącom ulic, placów i szkół jego imię. Aż pogrążą się po uszy w samozadowoleniu, nasycą się do cna przekonaniem o swojej szlachetności i pobożności i znieruchomieją - gnuśni, obżarci i ukontentowani, szczęśliwi w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, przeświadczeni o tym, że wreszcie mogą spocząć na laurach.
Wojciech Hrehorowicz - Wyznania Zabójcy Ojca Świętego, IW PAX, wyd. II; str. 216
Od wydawcy:
Akcja powieści, napisanej w formie dziennika przez współczesnego polskiego autora, rozgrywa się w ciągu paru miesięcy poprzedzających odejście Jana Pawła II. Chory na raka lekarz, Józef Kowalski, cyniczny, zgorzkniały i ogarnięty antyklerykalną obsesją ateista, z niejasnych przyczyn, na których wyjaśnienie czytelnik musi czekać do samego końca, obwinia siebie o przyśpieszenie śmierci papieża. Dręczony wyrzutami sumienia, dokonuje obrachunku swojego życia i doznaje niespodziewanej przemiany duchowej. Tę napisaną brawurowo, niezwykle barwnym i sugestywnym językiem książkę czyta się jak kryminał. Zadziwiająca, miejscami bulwersująca, ale za to pozbawiona taniej moralistyki opowieść o umieraniu nawróconego grzesznika poruszy każdego czytelnika, bez względu na wiek i światopogląd.
Jak jest powszechnie wiadomo, 8 marca obchodziliśmy Dzień Kobiet. Co ciekawe, dwa dni później, czyli 10. dnia miesiąca swoje święto mają Mężczyźni i o tym już n...
We wtorek 2 marca o godz. 11.35 na drodze krajowej nr 3, niespełna 5 km od miasta w kierunku Sulechowa, w rejonie skrzyżowania z drogą lokalną do Lubinicka, dos...
Świebodzin. Elektryzująca wiadomość postawiła na nogi pirotechników w całej Polsce Bombowa zagrywka
W czwartek 4 marca wszystkie supermarkety sieci Tesco, w tym świebodziński przy ul. Sulechowskiej, zostały zamknięte. Policyjne radiowozy ustawione przed wjazda...
Świebodzin. Zarządcy budynków zmieniają zdanie, już nie obwiniają lokatorów Wentylacja nie działa
Coraz więcej osób narzeka na wilgoć w swoich mieszkaniach. Problem dotyczy już nie tylko starych kamienic, ale również tzw. wielkiej płyty, a nawet budynków z c...
W niedzielę, 7 marca, w miejscowym domu kultury odbył się koncert operetkowy. Z Katowic przyjechał zespół Aquartet w składzie: Maciej Komandera - tenor, Mariola...
Dwudziestego trzeciego lutego w sali gimnastycznej Zespołu Szkół Technicznych w Zbąszynku, w ramach Gimnazjady 2009/2010, odbyły się zawody powiatowe piłki siat...
Świebodzin. - Jeśli spółdzielnia mieszkaniowa się zgodzi na wydzierżawienie lokalu, w ciągu trzech miesięcy powstanie ośrodek rehabilitacyjny z prawdziwego zdarzenia - deklaruje prezes Mieczysław Janicki Postęp(owa) rehabilitacja
Narodowy Fundusz Zdrowia oczekuje i wręcz naciska na świebodzińską spółdzielnię "Postęp", żeby na os. Łużyckim stworzyć pełną ofertę rehabilitacyjną dla mieszka...
Trzynasta kolejka sukcesem Jofrakudy!
W sobotę szóstego marca w Świebodzinie odbył się arcyważny mecz pomiędzy miejscową KS Jofrakuda a sąsiadem z tabeli - Top...
Świebodzin. Na terenie powiatu działa bezpłatna opieka paliatywna Domowe hospicjum
Od marca na terenie powiatu działa domowe hospicjum. Lekarze i pielęgniarki świadczą opiekę domową nad chorymi cierpiącymi z powodu choroby nowotworowej. Pomoc ...
Na bezpłatne badania laboratoryjne wykrywające choroby nerek zaprasza mieszkańców Świebodzina i okolic Stacja Dializ B. Braun Avitum Poland mieszcząca się w szp...
Zbąszynek. Zakończenie rozgrywek we wtorek 23 marca Liga na półmetku
Już ponad miesiąc zmagają się siatkarze w rozgrywkach VI edycji Zbąszyneckiej Ligi Piłki Siatkowej. Na półmetku powoli wyjaśnia się sytuacja w tabeli. Faworytem...
W piątek 5 marca o godz. 7.50 na drodze pomiędzy miejscowościami Przełazy i Mostki doszło do niebezpiecznego wypadku z udziałem samochodu osobowego. Kobieta pod...
W piątek 5 marca o godz. 9.45 na drodze pomiędzy miejscowościami Czyste i Toporów doszło do wypadku komunikacyjnego z udziałem dwóch samochodów osobowych. Prawd...
Zbąszynek. Aktor Edward Lubaszenko i zespół De Profundis Muzyczne misterium
W czwartek, 4 marca, w Kościele Parafialnym pw. MNMP odbyło się misterium muzyczno - poetyckie pt. "Droga krzyżowa- muzyczne impresje i obrazy" zorganizowane pr...
Świebodzin. Niektórzy uczniowie po raz pierwszy gościli w placówce Dom kultury od kuchni
Wycieczka nie zapowiadała się szczególnie ciekawie. Zwyczajny wyjazd do Świebodzina. Przyjechali odebrać nagrody, jakie uzyskali w konkursie plastycznym "Świebo...
Klub Sportowy MKS Pogoń Świebodzin poinformował, że zawody mistrzowskie III ligi grupy dolnośląsko-lubuskiej, w których - w rundzie wiosennej sezonu 2009/2010 -...
Świebodzin. Historyczny już konkurs z historii Moje miasto
Dwudziestego siódmego marca (sobota) w Publicznej Szkole Podstawowej nr 7 nastąpi rozstrzygnięcie 51. edycji konkursu "Świebodzin - moje miasto". Niestrudzony o...
Kosieczyn (gm. Zbąszynek). Przedszkolaki i ich rodzice uczyli się jak zdrowo jeść Piramida żywności
W styczniu w miejscowym przedszkolu odbył się konkurs plastyczny pt. "Piramida żywności" w ramach realizacji programu "Moje dziecko idzie do szkoły". Celem konk...
Rozstrzygnięty został konkurs plastyczny dla dzieci i młodzieży pn. Świebodzin w oczach dziecka. Wystawa pokonkursowa oraz wernisaż połączony z rozdaniem nagród...
Świebodzin. Muzyka i taniec w wykonaniu młodzieży ŚDK Powiało wiosną
Sobotnie popołudnie, 6 marca, zgromadziło w sali widowiskowej Świebodzińskiego Domu Kultury blisko 400-osobową publiczność. Tym razem na lokalnej scenie zagości...
W sobotę 6 marca w sali gimnastycznej Publicznej Szkoły Podstawowej nr 6 w Świebodzinie miała miejsce ósma odsłona zmagań cyklu, z najsilniejszą obsadą jak do t...
Jak już informowaliśmy, popularne stało się ostatnio rozgrywanie sparingów piłkarskich na odśnieżonym i dobrze przygotowanym do rozgrywek boisku sportowym Gromu...
W sobotę 6 marca o godz. 10.21 obsługa miejscowego dworca kolejowego powiadomiła służby ratownicze o potrzebie udzielenia pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie, znaj...
Ośrodek Kultury Sportu i Rekreacji w Zbąszynku zaprasza wszystkich chętnych do udziału w licznych imprezach sportowych, które odbędą się w marcu. Dla mieszkańcó...
Świebodzin. Kompleksowa obsługa rolników podstawą współpracy Rolnicze fair play
Przed tygodniem firma Osadkowski-Cebulski zorganizowała szkolenie dla licznie przybyłych rolników z powiatów - świebodzińskiego i ościennych, związane z kierowa...
Turniej z cyklu Zima 2009/2010
W piątek 5 marca w Świebodzińskim Domu Kultury rozegrano kolejny turniej szachowy z cyklu Zima 2009/2010. Poniżej zamieszczamy w...
Muzeum Regionalne w Świebodzinie wydało książkę o twórczości pisarza i badacza literatury niemieckiej Eberharda Hilschera - Honorowego Obywatela Świebodzina.
...
Nowy Dworek (gm. Świebodzin). Z małej przyczyny wielki kłopot Ach, te drzwiczki
W czwartek 4 marca zauważono pożar w jednym z tutejszych mieszkań. Do akcji gaśniczej niezwłocznie wyjechały ze strażnic po dwa zastępy ogniomistrzów ze świebod...
Powiat Świebodzin. Niedostosowanie prędkości przyczyną wypadku? Nenufary w oczach
W czwartek 4 marca, tuż przed godziną dziewiętnastą, na drodze powiatowej pomiędzy Ługowem a Lubrzą, samochód osobowy uderzył w przydrożne drzewo. Na szczęście,...
Świebodzin. Niebezpieczna niedrożność przewodu kominowego Dmuchają na zimne
W sobotę 6 marca domownicy jednego z mieszkań w budynku wielorodzinnym przy ulicy 30 Stycznia wyczuli dym w pomieszczeniu. Pomni niebezpiecznych zdarzeń, do któ...