redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl - redakcja@dzienzadniem.pl

 

e-wydanie 1,09 zł

Rozmowa ze Stanisławem Łopuszańskim, artystą malarzem ze Świebodzina

26 kwietnia 2006
Pochodzi z wielodzietnej rodziny, był dziesiątym z kolei dzieckiem w rodzinie. Mieszkał w różnych miejscowościach, zanim na stałe osiadł w Świebodzinie. Od najmłodszych lat wykazywał zainteresowanie plastyką. Już w wieku 12 lat na prośbę księdza przedstawił Stary i Nowy Testament w ilustracjach. Jest absolwentem liceum chemicznego. Swoje życie zawodowe w całości poświęcił twórczości plastycznej, choć nigdy nie uczęszczał do żadnej szkoły plastycznej, czego wcale nie żałuje. Sam odkrywał i poznawał tajniki malarstwa. W jego pracach dominuje portret, który - jak twierdzi - jest jedną z najtrudniejszych form plastycznych. - Już w dzieciństwie żadne prace manualne nie sprawiały Panu problemu. - Żeby się nie nudzić, gdy zostawałem sam w domu, robiłem różne rzeczy z papieru. Pamiętam, jak tworzyłem z harmonijek papieru lalki. Do dziś sam wykonuję przeróżne rzeczy, ozdoby. - Dlaczego upodobał Pan sobie portrety? - Lubię je malować, przy portrecie każda kreska się liczy, tak samo jak i szczegół, zaś przy pejzażu nie ma takiego znaczenia, czy drzewo będzie pochylone bardziej w prawo, czy lewo. Natomiast przy portrecie ma, bo wtedy osoba portretowana może być do siebie niepodobna. - Woli Pan malować ze zdjęcia, czy kiedy osoba pozuje? - Za bardzo nie robi mi to różnicy, jednak wybieram sobie najbardziej korzystne zdjęcie do malowania. Wiadomo też, że zdjęcie w całości nie oddaje danej osoby. Natomiast przy pozowaniu ma się bliższy kontakt z osobą, wtedy też portret jest wiarygodniejszy. - Jak długo powstaje portret? - To zależy od osoby, nieraz trwa to bardzo krótko, czasami dłużej. - Pana ulubiony portret... - Portrety dzieci, ponieważ odzwierciedlają najbardziej szczere uczucia, choć muszę przyznać, że dzieci bardzo trudno się maluje, mają bardzo delikatne rysy. Oprócz tego maluję również portrety rodzinne, a najstarszą osobą, jaką namalowałem, była pani mająca 99 lat. - Lubi Pan też malować w plenerze. - Tak, nawet bardzo, gdyż lubię kontakt z ludźmi i przyrodą. Na świeżym powietrzu pracuje się przyjemniej. Atmosfera sprzyja rozmowom, co wcale mi nie przeszkadza w tworzeniu obrazu. Jak na dworze robi się cieplej, to jadę do Łagowa i tam pracuję w plenerze. - Ulubiony Pana kolor... - ... nie mam jednego określonego koloru, lubię ciemne barwy, podobnie jak i obrazy w tych odcieniach. - Od czego Pan zaczyna malować portret? - Oczywiście, najpierw od lekkiego szkicu, rozplanowuję sobie miejsce, następnie dobieram kolory do danej postaci. - Kogo znanego chciałby Pan namalować? - Malowałem już sławnych ludzi - portrety piłkarzy z Bundesligi. Dużo moich prac znajduje się za granicą, np. we Francji, Irlandii, Holandii, Niemczech i USA. - Często musi Pan poprawiać portret, czy zawsze wychodzi tak, jak Pan sobie wymarzył? - Nie, raczej rzadko, choć zdarza się, że osoba namalowana jest do siebie niepodobna, gdyż portret jest jedną z najtrudniejszych form, ale jak trzeba poprawić, to poprawiam i udoskonalam. - Ma Pan też inne pasje... - ... rzeźbię, słucham muzyki. Przyznam się, że nawet zajmowanie się domem sprawia mi przyjemność. Lubię gotować. Potrawa, z której słynę, to bigos, a z łakoci najlepiej wychodzi mi makowiec japoński. Normalnie pychota, ale przepisu nie zdradzę. - Piątkowa wystawa w muzeum nie jest Pana debiutem. - Tak, pierwsza była, o ile dobrze pamiętam, w 1996 roku, potem kolejne w 1999 i 2003 roku. Tegoroczna wystawa jest zwieńczeniem mojej 30-letniej pracy artystycznej, z czego jestem bardzo dumny. - Czego Pan sobie życzy przy okazji tego jubileuszu? - Chyba więcej konkretnych zamówień. Rozmawiała: Anna Podhorodecka

Zostaw komentarz (0)

  

* Redakcja dzienzadniem.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników. Jednocześnie dzienzadniem.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, .trolling., sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników, osób trzecich, firm lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników lub całe sieci.
Wyslij ogłoszenie drobne SMS-em

Wpisz kod OGLOSZENIE.
(pamiętaj - wstaw kropkę po OGLOSZENIE.)
a następnie wpisz treść ogłoszenia (do 100 znaków)


Przykład: OGLOSZENIE.Sprzedam mieszkanie.Tel.0683822870

Treść nie może zawierać polskich znaków:
ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ż, ź
Pamiętaj - spacja, kropka, wykrzyknik to też są znaki
WYŚLIJ ogłoszenie na numer 71 100

Koszt ogłoszenia 1 zł netto
(1,23 zł z VAT-em)


Otrzymasz od nas potwierdzenie przyjęcia ogłoszenia do publikacji w tygodniku

Pomagamy zwierzętom